Cały nakład wyprzedany! Alleluja i bestseller!



Jeszcze parę lat temu, druga edycja Dzikich Pól w dwa miesiące została wyprzedana w liczbie 800 egzemplarzy. W międzyczasie ISA w latach 2002 – 2005 ISA sprzedała miażdżącą dzisiaj ilość 84 859 egzemplarzy (w tym 28 735 zsumowanych sztuk podstawowego trójksięgu). jak to wygląda dzisiaj? Autorzy Armii Apokalipsy ogłaszają z dumą na forum, że cały nakład poszedł jak ciepłe bułeczki w przedsprzedaży. Dokładnie 100 sztuk. Edycja limitowana The Shadow of Yesterday w liczbie 250 egzemplarzy, sprzedana w całości. A Klanarchia, a Wolsung, Warhammer, Zew Cthulhu? Werble biją, trąby grają, kolejny sukces biznesowy polskiej sceny? Czy też porażka? Jak wygląda rynek? 
Zauważyłem, że nic tak nie nakręca roleplayowego fandomu, jak angażowanie się w dysputy na temat branży, wielkości rynku, strategii wydawniczych, analiz rynkowych. W takich flejmach zawsze nieprofesjonalny wydawca albo autor może dowiedzieć się, gdzie i co spierdolił,  otrzyma garść cennych uwag na temat strategii wydawniczej, ustawienia struktury kosztów, czy porad w zakresie marketingu i PRu. Bardzo lubię lekturę takich wątków, dlatego sam dzisiaj zacznę podobny, a co!



Obok dane z 2005 roku o sprzedaży i nakładzie D&D 3,5 udostępnione w komentarzu podczas flejmu na Polterze pt.D&D Ablem gier fabularnych? (to były czasy, poczytajcie sobie, kto tam bierze udział!).
Skorzystam z okazji, że miesiąc temu Allegro udostępniło swoim użytkownikom serwis statystyki.allegro.pl, w którym za drobnym abonamentem możemy analizować całe kategorie. Przez ostatnie lata Allegro mocno zmieniło charakter i obecnie sprzedają tam głównie przedsiębiorcy, rzeczy nowe, po stałych cenach. Analizy wskazują, że Allegro odpowiada za więcej niż 50% polskiego e-commerce, co daje mu pozycję współtwórcy trendów i aktywnego czynnika regulacji rynku, a nie tylko biorcy i obserwatora. Oznacza to też, że jeśli na Allegro sprzedało się 1000 sztuk tomiku wierszy, to sprzedaż tomiku przez Internet wynosi około 2000 sztuk. Od analizy tego źródła przedsiębiorcy zaczynają szacować opłacalność potencjalnego biznesu w Polsce lub szukają okazji do wejścia w rynek.

Pamiętamy jednak, że statystyka lubi się rozłazić w przypadku zbyt małej próby – może to zachwiać zbyt pochopnymi analizami, ale prawie nigdy nie wpływa znacząco na analizę rynku. Jak dane z największego polskiego pasażu e-commerce mają się do offline? W przypadku RPGów musimy się posiłkować innymi danymi, lub zależnościami, np. sprzedanych podręczników w offline i online. A ta wygląda tak (bazuję na Klanarchii i kilku innych znajomych źródłach), że  internetowy kanał dystrybucji odpowiada mniej więcej tyle samo sprzedanych sztuk, co offline. Odkąd uciekliśmy z Empików, duże rozbieżności tutaj zanikły. Dość nudzenia, do rzeczy.
A zatem loguję się i mam dostęp do danych o sprzedaży wszystkich kategorii i podkategorii Allegro. Wszystkie dane wziąłem z zakresu od 1 czerwca 2012 roku (to najwcześniejsza dostępna data) do 31 marca 2013 roku. We wszystkich danych analizowałem tylko liczbę sprzedanych sztuk (olałem liczbę wystawionych i niesprzedanych oraz liczbę ofert i wskaźnik konwersji). Co z nich wynika w kontekście naszego hobby?

Na początku chciałem się dowiedzieć, jak duzi jesteśmy w porównaniu do innych kategorii. Podstawową daną jest liczba sprzedanych sztuk RPGów, dodatków do nich, akcesoriów jak kostki czy sakiewki w porównaniu do innych kategorii. Patrzcie i płaczcie.
Dane łatwiej prezentuje się w formie procentowej, w liczbach bezwzględnych RPGi to totalny grajdołek, kartoflisko w krainie pasterzy i kraina Patalonków. Chcielibyśmy być przynajmniej Fraglesami wśród Gorgów, a przypadła nam rola Doozersów. Jako rynek, praktycznie szorujemy brzuchem po dnie. Sprzedaż jest tak niska, że praktycznie bez wsparcia innych segmentów (np. planszówki) nie ma szans na opłacalność. Takie właśnie komputerowe RPGi, ciągle wzorujące się na papierowych, a także planszówki sprzedają się 40 razy lepiej od papierowych RPGów. Dane sprzedażowe D&D sprzed dekady są dziesięciokrotnie lepsze od danych obecnych. Rynkowo oznacza to brak świeżej krwi, kurczenie się segmentu i zastój. A także brak wydania u nas ogólnoświatowego, wielkiego hitu, który poruszyłby tysiące graczy. 


Odnośnie tytułów, to w mainstreamie jest tylko Warhammer i D&D, choć jak przewertujemy kategorię Pozostałe, mamy tam dużo Neuroshimy i masę staroci.
Co ciekawe, RPGi na Allegro są totalnie oderwane od globalnych tendencji rynkowych:
  • są nieczułe na grudniowy wzrost świąteczny (w książkach i planszówkach sprzedaż rośnie o ok. 150%, trochę słabiej w cRPG);
  • nie widać tendencji premier (a porównajcie np. z PCtami i Diablo III). Choć  ostatnim czasie premier mieliśmy niewiele (np. Afterbomb, Armie Apokalipsy) to jednak, gdzieś te wyprzedaże się odbyły.
To niewesołe informacje – skoro główny polski marketplace nie odczuł tak mocnych trendów, oznacza, że musiały wystąpić gdzie indziej. A to wyraźnie pokazuje, że polski rynek dla RPGów limituje się do bardzo małego, zamkniętego kręgu. Premiery RPGów nie wykraczają nigdy poza te środowisko, a bazowa sprzedaż RPGów musi ograniczać się do ledwie kilku kanałów:

  • własnego sklepiku przywydawniczego. Hurra, zeszło 100 sztuk, pełen sukces!
  • sklepów offline jak np. sieć BARD. Hura, zeszło w całym kraju 100 sztuk, pełen sukces!
  • paru mikrusów typu sklep kolegi RPGOwco-planszówkowca. Hura, zeszło 10 sztuk, bestseller!
  • Rebela, który moim zdaniem ogniskuje środowisko i wyznacza sprzedaż RPGów.   
  • Czujecie klimat, jeden sklep, trzyma całą branżę?!  A patrząc na wolumen sprzedaży planszówek to gry fabularne w asortymencie Rebela to chyba ukłon w stronę fandomu, lub ciułanie na drobnicy. Tak, czy inaczej gdyby Rebel zrezygnował ze sprzedaży RPGów, dla naszego mikroryneczku byłby to wielki cios.
Wogóle, jak spojrzeć na losy Grzegorza Szulca, ekipy od Dzikich Pól, Copernicusa, Portal, Gramela, Darkena, Kuźni i Menhira to rynek podaży RPG w Polsce to wyłącznie model pasjonatów topiących kasę. Gdy pasjonat poczuje się wypalony lub znudzony,   gracze zostaną odcięci od tytułów i dystrybucji. Wydawca, który jeździ po konwentach i sprzedaje RPGa (bo może zejdzie 20 sztuk, co przy tak nędznych sumarycznie wartościach robi dużą różnicę) nie robi biznesu, tylko bawi się we własne hobby. Koszty wyjazdu, noclegu, piwa, żarcia nigdy nie zbilansują zysku z tych kilkudziesięciu sprzedanych egzemplarzy.

 
Zabawiłem się szalenie i zliczyłem komentarze pod niektórymi tytułami w Rebelu. Ich liczba wyznacza nam minimalną szacowaną sprzedaż (która może być kilkukrotnie wyższa). Weźmy pod uwagę, że systemy kontrowersyjne, mogą w myśl flejmów nabijać więcej komentarzy, gdyż ich hejterzy i fanboje czują się mocniej zobligowani, aby zaznaczyć, ze coś jest chujowe/zajebiste, jednak i tak pokaże nam jakieś proporcje i moc zainteresowania daną linią wydawniczą. 

Z zestawienia obok wolno nam wysunąć tylko jeden dość banalny wniosek – wielka trójca to Neuroshima, Warhammer i D&D. Nie ryzykowałbym porównań ilościowych, ponieważ szacunki opierające się na komentarzach są mocno niedokładne, uwzględnia bowiem okres, w którym RPGi były dostępne również w Empiku oraz pamiętam, że niegdyś w Rebelu w komentarzach udzielały się osoby, które nabyły tytuł poza tym sklepem. Wydaje mi się, że mocnym punktem zwrotnym były lata 2008 - 2009. Rok 2008 znany jako rok totalnej posuchy w polskim świecie RPG, z Empiku RPGi znikają na dobre (pomimo sprostowania w newsie, Empik się wycofał),  Copernicus Corporation przestaje wydawać Warhammera, a po polsku ukazuje się tylko jeden tytuł. W roku 2009, nastąpił też wysyp nowych tytułów, a stare zaczęły przynależeć do prastarej gwardii (Cyberpunkt, Warhammer, D&D 3,5). Pojawiają się za to nowi wydawcy, którzy mieszają w scenie RPGowej (np. Kuźnia z najdłużej oczekiwaną grą RPG w Polsce, Ramel aktywizuje się w fandomie, Copernicus wydaje Klanarchię). 

Gdy przyjmiemy rok 2009 jako cezus pewnej epoki, ranking wygląda już inaczej:





Te zestawienie jest już ciekawsze, gdyż okazuje się, że po 2009 zanika wyraźny lider, a średnia liczba opinii leci mocno w dół. Nawet Neuroshima nie poraża. Wyraźnie widać, że systemy cieszące się największą popularnością, to te, które posiadają aktywne linię wydawnicze i dodatki. Tani, mały dodatek, może podkręcić kondycję wydawnictwa. Popatrzcie na wielość dodatków do Neuro, SWEXa lub Wolsunga - taktyka roju wygląda na skuteczniejszą od taktyki nWODuponieważ generuje mniejsze koszty. Bardzo mocno trzyma się osamotniona Klanarchia (ciekawie, jakby trzasnąć tak z 10 dodatków 50stronicowych i czarno-białych), prawie dorównująca liczbą popularności całej linii SWEXa. Za to D&D 4.0 praktycznie w Polsce nie istnieje, totalna wtopa wydawnicza i pieniądze wyrzucone w błoto.




Wracam do statystyk Allegro. Komu się wydaje, że obcojęzyczne podręczniki mogą być popularne, ten buja w obłokach. Anglojęzyczne RPGi w Polsce sprzedają się śladowo i to przeczy rzucanym gdzieś na forach twierdzeniom, że z uwagi na mizerność oferty popyt jest zaspokajany pozycjami anglojęzycznymi. Tylko polskojęzyczne ma szanse w Polsce zaistnieć i basta. Taka tendencja jest powszechna, gdyby Niemcowi lub Francuzowi przyszło czytać anglojęzyczny system, kazaliby puknąć się w czoło. Podział wygląda, jak widzicie obok. 



Podsumowanie

Patrząc na dzisiejsze poletko RPG przez pryzmat liczb, mam wrażenie, że w ciągu ostatnich 20 lat weszliśmy do niszy piszących wiersze grafomanów, którzy nadzieję pokładają w selfpublishingu tudzież kolega koledze tomik wierszy wyda. Oceniając po sprzedaży i nakładach jest znacznie gorzej, niż 10 lat temu. Internet, pdfy, anglojęzyczna oferta, nie rekompensują słabości rynku, nie rozbudzają potrzeby, lecz tylko zaspokajają i tak słaby popyt. Brakuje czynnika, tytułu, mody, wzbudzającego pożądanie na jakiś tytuł RPGa tak mocno, że warto uruchomić całą linię wydawniczą i zwiększyć ilość kanałów dystrybucji.

Klucze: rpg, rynek, analiza, nakład, sprzedaż, D&D, Klanarchia, opinie, komentarze, rebel, allegro
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...