Łupanie potworów

W jednym z najlepszych dla mnie filmów o RPGowcach czyli Gamers: Dorkness Rising była scena, w której gracz uparł się, by grać mnichem kung-fu (klasa dostępna w podręczniku D&D), co strasznie wkurzyło Mistrza Gry. Prowadzący poważnym tonem zrobił wykład graczowi „mój świat jest wiernym odzwierciedleniem późnośredniowiecznej Europy Zachodniej...”. A potem wszyscy zaczęli grać i standardowo łupali potwory. Strasznie mnie to rozśmieszyło w kontekście naszych RPGowych snobizmów.

  • Rewolucja narracyjna: drama, człowieczeństwo, symbolizm, podświadomość. Sztuka, Narracja. W praktyce maksowanie kropek, Dyscyplin i naparzanki potworów z księciem w tle.
  • Miłośnicy historii: odwołania do źródeł historycznych, stylizacja języka, detale zgodne z epoką. Uhm, fajnie, się sprawdza, szczególnie jako dekoracja do łupania potworów.
  • Fani horrorów: groza, półmrok, teoria strachu, lęk, przysadka mózgowa. W praktyce maksowanie postaci który musi stawić czoła przerażającym potworom (który częstokroć łupie bohaterów graczy, aby było straszniej).
  • Miłośnicy antropologii kultury: animizm, Frazer, Malinowski, nacisk na społeczność i jej kulturę, mentalność, zachowania i wierzenia. W praktyce – czyżby eksplorowanie świata i łupanie potworów?
  • Wprowadzanie nowego do świata gry: sztuka, film, teatr, literatura, opowieść. Podryw na intelektualne zainteresowania, ciekawe hobby. W praktyce zwykłe łupanie potworów.
  • Prelegenci na konwentach o RPG – posiłkujący się fachową literaturą, rachunkiem prawdopodobieństwa, badaniami naukowymi, brylujący oczytaniem, i elokwencją. Chwilę później siedzą za stołem i z wypiekami łupią potwory.

Hej! Zejdźmy czasem na ziemię. Spójrzmy na siebie z większym dystansem. My, erpegowcy, jesteśmy strasznie śmieszni. Czy nie jest groteskowy ten dysonans, który powstaje, gdy w jednej chwili rozprawiamy o RPGach z gębą uczonych ekspertów intelektualistów, a w drugiej jako banda nerdów łupiemy potwory? Podniecamy się akcjami swoich postaci (rozmową, walką, pościgami, podsłuchiwaniem, itd.), lecz robimy podbudówkę, jakbyśmy rozwijali gałąź naukową.

Pamiętam komiks, księgę XIV Tytusa (fioł na głowie, uczłowieczanie przez edukację), w której A’tomek snuje wizję, jaką szkołę zbudują („...a na dachu helikopter”). Obrazek dalej Tytus przygląda się jakiejś prowizorce z desek i mówi „Atom, miałeś taką fajną wizję, a stawiamy zwykłą budę”.

Zapamiętajmy to powiedzenie, bo może nas sprowadzić na ziemię, jak zaczniemy zbyt bujać w obłokach. My po prostu łupiemy potwory. W różnych sceneriach, konwencjach, konfiguracjach, w której potwór raz znaczy przeciwników politycznych, innym razem kultystów, dzikie bestie, duchy bądź żołdaków złego księcia. Trochę głupio wprost się do tego przyznać, czyż nie? Bo mamy wizję, jak A’tom, a stawiamy zwykłą budę. Bądźmy świadomi, że łupiemy potwory i nas to bawi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...