Co z tymi Ruskimi?!

Przy okazji oglądania rosyjskich filmów nadawanych na HBO i przeczytania przed laty Ostatniego Władcy Pierścienia Jeskova nabawiłem się niechęci do współczesnych rosyjskich dzieł. Dlatego z wielkimi oporami sięgnąłem w końcu po Siergieja Łukjanienkę i jego "Nocnyj Dozor". Gdzieś w okolicy akcji na dachu z wampirzycą (80-100 strona?) powiedziałem "dość" i wywaliłem książkę w kąt. Abstrahując od tego, że Łukjanienko miał świetne pomysły, ale najzwyczajniej opisał to w sposób grafomański (a może to wina tłumacza), ustanowiłem się w swoim uprzedzeniu.

Mało czytałem, mało oglądałem, jestem pełzającym robakiem w prochu niewiedzy, ale te nieliczne dzieła, na które trafiłem, potwierdzały tylko obawy. Mierzi mnie współczesna rosyjska fantastyka i ogólnie popkulturowa rosyjska wizja świata.

Oni są wszędzie, oni kontrolują, oni mają władzę.

Rzygam, jak widzę ten motyw. Być może to pozostałość po długich latach schylania karku przed wszechwładnym aparatem radzieckim lub nastrój współczesnej oligarchii za parawanem republiki, ale wśród ruskich autorów schemat jest ciągle żywy. Człowiek jest tylko pacynką, żołnierzem w rękach Tych, Którzy mają władzę, marionetką Systemu. Niekoniecznie rządu, ale jakiejś organizacji, która zawsze jest świetnie poinformowana, wie wszystko, na miejscu zdarzeń często jest przed bohaterem, a jej charyzmatyczni potężni przywódcy cechuje całkowity profesjonalizm. KGB fantasy, KGB sf, KGB mafia. To strasznie pesymistyczna wizja: człowiek musi znać swoje miejsce w szeregu i jest tylko trybikiem maszyny. Ten motyw nie dotyczy analizy zjawiska - to nie antyutopia jak w 1984 Orwella lub 451 stopni Fahrenheita Raya Bradbury lecz stały element otaczającego bohaterów świata, przyjmowany jako coś zupełnie naturalnego. U Jeskova z 5 lat temu, przyjąłem to ciekawostkę, ale u Łukjanienki mnie to strasznie wpieniło. Za cholerę nie mogę utożsamiać się z mentalnością "wyjątkowego" niewolnika. Wyjątkowego, gdyż bohaterowie czymś się wyróżniają, ale jednak są tylko niewolnikami - na usługach świetnie zorganizowanej tajemniczej loży Decydentów, która kieruje losem i nic przed nią się nie ukryje. Ble!

Ciemno, brudno i ponuro

Czy Rosja jest naprawdę tak paskudna, jak przedstawiają ją jej rodzimi autorzy? Blokowiska, szaro, niebezpiecznie, mafia, gwałt, alkohol, przemoc i ogólnie syf? Nie chce mi sie wierzyć, aby tak było istotnie, to raczej jakieś zboczenie twórców - może są w tym pogwałcownym stanie ducha, w którym uważają, że jest gorzej niż było i przez to uwypuklają ciemne strony rzeczywistości? W Polsce lat 90tych była moda właśnie na podobną paletę barw: blokowiska, dresiarstwo, hiphop, patologie, filmy o mafii, "Dług" (skąd inąd rewelacyjny film) i przygnębiający obraz społeczeństwa oraz nastrojów panujących w kraju. Rosyjskie filmy o mafii, czy choćby cRPG Stalker to dzieła niezmiernie dołujące (piłeś nawet wódkę na litry, aby zmniejszyć napromieniowanie ciała). Przy okazji ciekawostka z własnej obserwacji - na serwerach Left 4 Dead, świetnej amerykanskiej sieciowej gry, Rosjanie najchętniej wcielają się w postać wytuauowanego przestępcy - sterydowca (Francisa), tak jakby własnie ten typ był ideałem młodych nastolatków tego kraju. Skąd się to bierze? Czemu taki piękny różnorodny kraj, jak Rosja, jest przedstwiany jako brudne zadupie? Dołować się wolę przy genialnej "Drodze" Cormaca McCarthy'ego, niz przy rosyjskich apologetach bylejakości i przemocy.

Jako wspomniałem wcześniej, moje doświadczenia są marne i nacechowane uprzedzeniami, o których wspomniałem. Chętnie sięgnąłbym po jakiegoś współczesnego rosyjskiego autora piszącego fantastykę, ale błagam - żadnego wszechwładnego Aparatu pociągającego za sznurki oraz koniec z syfem. Napisali coś takiego?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...